Długo mnie nie było na blogu. To przez tą paskudną pogodę i brak słońca, co uniemożliwia wykonanie zdjęć. Po zapoznaniu się z pogodą długoterminową postanowiłam zabrać się za duże obrazki, które od dawna mi się marzyły.
Pierwszy z nich to prezent dla męża. Uwielbia psy, których ja nie znoszę. W starym numerze brytyjskiej gazetki znalazłam cudny sampler z portretem i sylwetką psa. Chyba tej rasy jest nasz pies, więc to był dodatkowy argument, żeby go wyhaftować.
W schemacie prowadziłam malutkie poprawki, poprzestawiałam elementy, żeby obrazek zmieścił sie w ramce, wyrzuciłam niepotrzebne napisy. Bardzo spodobała mi sie kolorystyka i efekt 3d dzięki zastosowaniu różnych ściegów. Wybór lnu w kolorze naturalnym był tu oczywisty.
Haftowanie było bardzo żmudne, schemat był czarnobiały, pełno porozrzucanych krzyżyków, bardzo zbliżone odcienie. Do tego obrazek haftowałam w tajemnicy przed mężem, który ma nienormowane godziny pracy i zjawiał się w domu znienacka, przyprawiając mnie o zawał serca, kiedy nerwowo chowałam tamborek z obrazkiem.
Wyhaftowane na lnie 32 ct w kolorze naturalnym, nici dmc, 20x30 cm.
I pewnie znowu zniknę na jakiś czas, ale tylko po to żeby zasypać Was całą masą ptaszków - 21 sztuk, które teraz produkuje niemalże taśmowo. Nie zabraknie też kolejnych większych obrazków - samplerów i zielników :) Muszę je tylko wykończyć i zdobyć tekturkę do naciągnięcia ich.